22.11.08
Aleja
Był wieczór, a ja szłam tą moją zwyczajną alejką, którą zawsze się przechadzam po kolacji. Była lekka mgła (sennik mgła) a na niebie nie było nic, poza przygnębiającą czernią. Wokół było głucho, oprócz odgłosów swoich stóp nie słyszałam nic. Nawet wiatr umilkł. Już po kilku chwili zorientowałam się, że miejsce, które wydawało mi się znajome, wcale takie nie jest… Wszędzie pod drzewami leżały zielone liście, a przecież jest wiosna, jabłonki w oddali się bielą. A może tylko mi się tak wydaje, może to tylko mgła. Tu, w alei wszystko jest takie dziwnie obce.
Wielkie gniazda, które mieściły się na starej wierzbie wyglądały na opuszczone. Gdy podeszłam pod drzewo z przerażeniem odkryłam martwe sroki, a właściwie ich korpusy bez głowy i nóżek. Pobrudziłam sobie dłonie krwią. Nagle usłyszałam warczenie. Obróciłam się powoli i dostrzegłam wilka. Był naprawdę ogromny. Już chciał się na mnie rzucić, kiedy chwyciłam leżącą gałąź i wbiłam zwierzęciu w brzuch.Postanowiłam uciekać. Co sił w nogach zaczęłam biec w nieznaną mi stronę. Nie oglądałam sie za siebie, ten strach nie wiadomo przed czym dodawał mi sił.
Po kilku chwilach biegu dotarłam do miasta, w którym wcześniej nie byłam. „Piękne miasto” -pomyślałam. Był dzień (sennik dzień). Ludzie poruszali się konno lub pieszo. W oddali dostrzegłam targ. Tłumy ludzi odlegiwały stragany z warzywami o owocami. Kiedy przeszłam przez stary, kamienny most, spotkałam dwa koty. Były to szare, kudłate dachowce. Powiedziały mi, że muszę iść do urzędu, zatwierdzić mój pobyt, bo inaczej zamkną mnie w lochach. Wskazały mi drogę do zamku i przyprowadziły mi rumaka. Jechałam pełna nadziei, lecz zdawało mi się, że podążam w złą stronę. Nagle mój piękny rumak bez żadnej przyczyny zrzucił mnie z grzbietu i zniknął mi z oczu. W dodatku zaczął padać deszcz i nie dość, że zgubiłam drogę, nie miałam konia, to jeszcze cała byłam mokra. Gdy tak leżałam z bezładzie, podszedł do mnie stary żebrak. Poczęstował mnie chlebem i powiedział, że nie powinnam wracać do tamtego miejsca.
Poszłam więc zupełnie w drugą stronę. Nie minęło wiele czasu, jak doszłam do małej wsi. Pośrodku wioski zamiast kościoła, stała ogromna wieża zegarowa. Na tablicy ogłoszeń z przerażeniem dostrzegłam własny nekrolog. Gdy tak stałam jak kołek podszedł do mnie chłopak (sennik chłopak). Nie znałam go wcześniej. Zapytał dlaczego jestem taka zdziwiona. Kiedy mu powiedziałam, że właśnie przeczytałam o swojej śmierci, on na tej samej tablicy wskazał mi swoją klepsydrę. Po krótkiej rozmowie zaprosił mnie do domu. Po drodze spostrzegłam, że nosi koloratkę. Zapytałam się, dlaczego mi nie powiedział, że jest duchownym. Odpowiedział, że musi ukrywać swoją tożsamość w tej wsi. Zaczęłam się z nim kłócić na temat jego powołania, misji i roli jaką powinien pełnić. Doszliśmy do rozwidlenia dróg i rozstaliśmy się.
Zobaczyłam podziemną ścieżkę i bez wahania udałam się tą trasą…



(1 głosów, średnio: 4,00 na 5)

Napisz komentarz:
Aby komentować musisz być zalogowany, zaloguj się.