Miesięczne archiwum: Styczeń 2016

Wesoły pogrzeb i koci powrót z zaświatów

30 grudnia 2015r.

 

Kończy się rok ,ale nie kończą się moje koszmary…
Dziś podzielę się kolejnymi dwoma które utkwiły mi w głowie najbardziej, może dlatego ,że chciałam je zapamiętać a może dlatego ,że znowu śni mi się coś ,czego znaczenia do końca nie rozumiem.

 

Otóż w pierwszym śnie doznałam pięknego uczucia.
Doznałam wspaniałej ulgi ,zniwelowania mojej tęsknoty za moim kochanym, małym kotem którego straciłam ponad miesiąc temu.
Przyszedł do mnie z zaświatów kiedy jechałam właśnie tramwajem (okolica nieznana , myślę że to był Kraków) i domyśliłam się ,że przyszedł abym się nie zamartwiała o niego, przyszedł dać mi ukojenie i sprawić bym za nim nie tęskniła choć przez chwilę.
Byłam tak bardzo szczęśliwa ,że wzięłam go na ręce, nosiłam i całowałam w pyszczek i patrzyłam w jego ślepe oczka.   Wiem, że mu się to nie podobało bo dopóki żył ze mną, nie lubił moich pieszczot..
Wskoczył mi nawet na bark, czyli tam ,gdzie zawsze lubił ze mną chodzić.
Jego ulubione miejsce na ciele mamusi .
Pokazywałam go nawet mojej siostrze jadącej ze mną w tym samym tramwaju w strachu przed tym ,że zaraz zostanie mi zabrany.
Weszłam z nim do łazienki (tak w tramwaju była łazienka,ale dziwactw ciąg dalszy ! ). Mając go bezpiecznie usadzonego na barku ,zaczęłam poprawiać wiszące z tyłu włosy (sennik włosy) gdy nagle spostrzegłam ,że moje odbicie w lustrze nie porusza się…
Przestraszona pobiegłam o tym powiedzieć siostrze, a mój kot (sennik kot) próbował się wyrwać aby wrócić do swojego kociego raju.
Nie chciałam go puścić ,ale gdy w końcu stało się to ,czego się obawiałam, tramwaj zatrzymał się w środku drogi i motorniczy opuścił pojazd jakby nigdy nic. A ja… poczułam się do obowiązku zastąpić go i dowieźć wszystkich na miejsce.
Miałam w tym błogosławieństwo wszystkich jadących w tramwaju, gdyż za wszelką cenę chcieli być na miejscu.
Gdy usiadłam za „sterem ” kompletnie nie wiedziałam co robić, ale wciskając oszalale stosy guzików wprawiłam ten kilkutonowy pojazd w ruch. Byłam zadowolona z siebie.
Nagle Świat zdecydował się zatrzymać mnie w mojej próżności i za układem kierowniczym posadził mojego uśmiechniętego i pewnego siebie kolegę ze studiów Carlosa, który przejął inicjatywę w celu bezpiecznego i szybkiego dowozu pasażerów.

Mój drugi sen,to oczywiście koszmar. Zły sen.

Przyśniła mi się ceremonia pogrzebowa mojego kuzyna, ale po kolei.
Wracamy razem z moimi koleżankami z roku ze sklepu w Mieście Stanisława i pamiętam swoją kwestię którą wypowiedziałam wtedy do dziewczyn.
Zapytałam czy po przerwie świątecznej wracają na Uczelnię w poniedziałek czy w środę .
Rzucałam argumenty przemawiające za środą, gdy nagle dostrzegłam na rynku owego miasta (dokładnie obok pierwszej ławki ) uśmiechniętego od ucha do ucha a wręcz jakby chichoczącego od środka mojego kuzyna Patricka .
Nie pamiętam czy dalej rozmawialiśmy czy nie, ale wiem ,że siedziałam w koszu z tanią odzieżą 😉
Następnie atmosfera całego snu zdała się być ceremonią pogrzebową mojego kuzyna Patricka.
Sytuacja działa się już na cmentarzu gdzie był chowany.
Najlepsze było to ,że był on obecny ciałem z nami, tak jakby nikt nie zauważył ,że umarł a na dodatek nikt się tym nie przejął , niektórzy nawet z nim rozmawiali co było dla mnie przerażające.
W pewnym momencie nad cmentarzem na Niebie pojawił się mój nieżyjący już wujek Adam który…. nakrył cmentarz wielką kopułą z kolorowymi sprzężeniami.
W tym czasie sformował się niski sufit a między nagrobkami powstała podłoga do tańców.
Nagle wszyscy zaczęli tańczyć. Śmiechom i radościom nie było miary.
Dałam się poderwać do małego kółeczka a później dołączyć do jednego, większego który miał „upamiętnić ” żywot Patricka.
Dla mnie cała sytuacja była dziwna i niezrozumiała, chciałam się stamtąd wydostać jak najszybciej.
Tata mi w tym pomagał ,ale nie udało nam się.
Rozmawiałam też przez chwilę z mamą dlaczego Patrick się ukrywa a pogrzeb jest fikcyjny.
Odpowiedziała ,że nie wie a gdy odpowiedziałam ” Przecież jesteś chrzestną ”  opowiedziała mi ,że Patrick zakupił bardzo drogi samochód sportowy i zapożyczył się u pewnej cyganki która domaga się zwrotu pożyczki.
Dlatego moja rodzina zaplanowała fałszywy pogrzeb aby zwieść chciwą Romkę i odwrócić jej uwagę od pieniędzy.
Pamiętam tylko jeszcze jakąś ciemną dziewczynę i półkę, ale nie wiem czy miało to jakiś sens.
Pisząc to dzisiaj praktycznie pół dnia zastanawiam się co miały one oznaczać.
Nie jestem pewna ,ale chyba nie chcę wiedzieć. To co się przyśniło, jest fikcją i fikcją pozostaje. Chcę żyć teraźniejszością ,nie przyszłością…

 

 

Przepowiednie na Nowy Rok

Podobnież pierwszy sen który Ci się przyśni w Nowym Roku będzie przepowiednią tego, co się w nim wydarzy.
Ciężka sprawa, bo opisując swoje sny, stwierdziłam,że będę miała bardzo różnorodny rok 🙂

Na początek przyśnił mi się kolega z roku, Peter, siedzący na Uczelni.
Pamiętam tyle, że mówił iż w jego starej szkole buty myło się wchodząc do kałuży na ulicy, a on niegdyś zrobił kawał i włożył do takiej kałuży drobny węgiel by przechodzień pobrudził sobie świeżo odczyszczony but. Muszę przyznać ,że to idiotyczne…ale nie bardziej niż EKG w Biedronce czy łapanie paralotni z siostrą 😉
W śnie uczestniczyła tylko duchem, moja koleżanka Magnes.

Następnym snem był akademik.
Przyszłam w odwiedziny do ludzi z Łącznika.
Bardzo zirytowała mnie postawa recepcjonistki która zażądała 80 gr za godzinę przebywania z ludźmi.
Tłumaczyłam jej ,że ten akademik nie może się rządzić innymi prawami.
To wręcz bezprawie i barbarzyństwo.
Poprosiłam o klucz do 104 B po czym znalazłam się w środku.
Kolegę do którego przyszłam nie znam, nigdy w życiu nie widziałam go na oczy i nie wiem kto to mógł być.
Jednym z problemów jakie zaistniały do rozwiązania przez ten sen może być fakt ,że bałam się siedzieć na łóżku piętrowym dokładnie na jego skraju.
Bałam się ,że z niego zlecę więc mój mózg automatycznie przełączył mnie do innego świata i innego snu.

Autobus.
To chyba największy element jaki widziałam w tym śnie. Olbrzymi.
Jechaliśmy całym rokiem na wycieczkę chyba, przynajmniej tak mi się zdawało…
Albo na zawody, bo sen przywiódł mnie na murawę, gdzie wspólnie z rocznikiem zrobiliśmy wielkie Hip hip hura (rękami) na cześć zawodów.|
Było to bardzo fajne uczucie. I przywiało wspomnienia z czasów gdy grałam w SKSie 🙂

 

Nie wiem czy dobrze odgaduję ,ale przepowiednia wskazała przyszłe zakochanie, nerwicę lękową czy relacje międzyludzkie.
Czy poznam tego jedynego ?
Kto to wie…

ale wiem ,że spełniła się przepowiednia z Sylwestrem i pojechałam na Apo ;p

Jari Tari i dziwny rytuał Jaskółki

Miałam dzisiaj dwa sny :

Pierwszy, nieco dziwny, ….ale nie dziwniejszy od drugiego . Nie rozwijając tej myśli przejdę do meritum :

W moim pierwszym śnie, byłam jak to się mówi…” grubą rybą ” albo  ” szychą ” .
Otóż należałam do Kobiecego Gangu Motocyklowego nazwanego Jari albo Tari (kobieta (sennik kobieta) w moim śnie nie mogła się zdecydować jak się gang będzie nazywał ). Jeździłyśmy razem z koleżankami z gangu ubrane w krótkie spódniczki i płaskie buty w rękach trzymając butelki wódki lodowej i zjawiałyśmy się zawsze tam ,gdzie się coś działo.
Naszym pierwszym odwiedzonym miejscem była speluna z pijakami, którzy zaczepiali nas  i łapali za nogi kiedy próbowałyśmy przejść po stole 😉
Drugim miejscem okazało się być zdarzenie drogowe ,ale tylko tyle pamiętam.
W owym śnie zdałam sobie sprawę, że jesteśmy gangiem który jeździ na motocyklach do wszelkiego rodzaju miejsc ,w których dzieje się krzywda, zło i przemoc i pomagamy pokrzywdzonym i potrzebującym.
Na koniec mojej przygody z poświęceniem mój motocykl obrósł w piękne ,zielone latorośle.
Z silnika wyrastała żywa  trawa, różnokształtne liście i kwiaty…było to piękne zjawisko po czym odjechałam w nieznane.
Morał :Może jest to związane z moją naturą, wewnętrznym alter ego, które podobnie jak Janosik czy słowiański dobry demon Dobrochoczy który dobrych strzegł a złych karał. Może jestem jak Sąd Najwyższy w tym śnie i mogę wymierzać sprawiedliwość ? W każdym razie dobrze było się ujrzeć w takim wydaniu

 

 
Następny sen składa się z dwóch faz :
Faza kontemplacyjna :
Siedzę wygodnie i rozwalam się w dużym fotelu w Galerii handlowej tuż przy wejściu i obserwuję ludzi jak przechodzą z zakupami w okresie świątecznym, rozmyślam nad swoim życiem i podziwiam gwiazdkowe iluminacje . Przede wszystkim  wielką choinkę stojącą w rogu na parterze i porównuję ją do wielkiej choinki stojącej w centrum mojego miasta.
Nagle do Galerii wchodzi mój kolega z roku ,Michael… którego widok, nie ukrywam powoduje u mnie tachykardię ( przepraszam ,ale to studia medyczne tak na mnie działają) , ale potrafię się ogarnąć w jednej chwili wiedząc ,że obiekt moich westchnień ma już swoją wybrankę.
Gdy po chwili zawiesił wzrok na mojej osobie,  uprzednio rozglądając się gwałtownie w niewiadomym kierunku, zdecydowałam się mu pomachać mu kilka razy na przywitanie i zachęcałam minami do podejścia. ( Nawet we śnie czuję ,że to wyglądało żałośnie :P)
Pamiętam ,że miałam na dłoniach rękawiczki ,które zdjęłam po tym jak się przysiadł do mnie obok na fotelu. Siedziałam na podłokietniku owego mebla a on rozgościł się na środku.
Z chwilą gdy położył swoją rękę na moim kolanie i patrzył na mnie bardzo czule ,że aż czułam się zażenowana, przenieśliśmy się do innego świata. Dosłownie.
Wehikuł czasu ,że tak to nazwę przeniosło nas do mnie do mojej rodzinnej wsi.
A dokładnie obok naszego starego, drewnianego domu, obok drewnianego ganku który przywodzi wiele wspomnień.
Zapytał czy pójdziemy posiedzieć do mojego samochodu bo zobaczył go u mnie na podwórku, ale stwierdziłam ,że lepszy będzie przywołujący wiele wspomnień ganek.
Usiedliśmy i wydawało się czuć wspaniałe napięcie między nami.
Poszłam na chwilę na podwórko sprawdzić co się dzieje bo zaczęło mnie umartwiać od środka.
Mój wujek oraz jego koledzy urządzili sobie „sobótki „, które ja we śnie nazwałam „jaskółkami ” bo nie mogłam sobie przypomnieć nazwy.
Na środku było rozpalone było wielkie ognisko a po bokach stosy czarnych jak smoła opon.
Całemu „procesowi ” spalania tych  opon towarzyszyły dziwne rytuały ( bardziej przerażające ) typu odśpiewanie pseudopatriotycznych pieśni w  podniosłym a jednocześnie strasznym tonie oraz żywa, demoniczna gestykulacja coś na charakter przywoływania diabłów,duchów etc. Wyglądało jak zbiorowe opętanie.
Wszystkiemu przyglądała się moja nieżyjąca już babcia i była zaniepokojona.
Gdy wróciłam Michael pocałował mnie parę razy w usta, a ja zapytałam ” dlaczego to zrobiłeś ? Masz dziewczynę! ” na co on odrzekł ” Przepraszam „.
Po paru chwilach dołączyli do nas moja siostra i mój sąsiad Matthew.
W pewnym momencie zaczął się straszny popłoch kiedy członkowie tych niecodziennych  rytuałów z podwórka do ognia dołożyli ostatnią oponę . Zaczęła się krwawa rzeź…

Faza lękowa:
Michael  jak i mój sąsiad Matthew razem  z moją siostrą pobiegli zobaczyć całe widowisko i powstrzymać obrzędujących. Biegłam niecierpliwie za Michaela, ale zniknął mi między czeluściami dżungli.
Po kilku chwilach, przybiegając na miejsce, zobaczyłam jak uczestnicy zbiegają z pola „ceremonii” i widziałam smutek w oczach mojej babci.
Nie wiedziałam co się stało.
Wtedy podszedł do mnie Michael i jednocześnie pokazując rękę powiedział, że odcięli mu palce i wyrzucili na jezdnię. |
Zasugerowałam telefon na policję i natychmiastowe szukanie jego palców.
Znaleźliśmy wszystkie oprócz jednego.
Zdziwiło mnie to ,że były one małe, dosłownie takie jak u niemowlęcia.
Końca nie pamiętam , przypuszczam ,że mój przestraszony mózg obudził mnie, zanim planował coś naprawdę brutalnego.
MORAŁ : Sen był na początku piękny ,lecz przy końcu przerażający. Nie wiem co może tłumaczyć tak zróżnicowane pola widzenia jak faza kontemplacyjna i lękowa. Myślę że w głębi duszy pragnę przeżyć coś pięknego, wspaniałego  i niezwykłego ,ale obawiam się zbyt dużego zaangażowania w pozytywną stronę tego zjawiska.
Mój pesymizm ogranicza moje możliwości i chęci poznania czegoś bliżej.
Nie brnę nigdy w to, co dobre, bo w środku zżera mnie przeczucie ,że to wszystko zostanie mi zabrane i najzwyczajniej w świecie się przyjmie. A gdy już tak by się stało, rozleci się jak kawałek diamentu rzucony z wielkiego skalistego wzgórza.

Dziwne

Mój sen był o tym że chodziłam do szkoły jak w Realu realnym życiu tylko było inaczej korytarze były ciemne, a na holah stały trumny siedzialam sama w szkole i nagle ktoś domie cos mówił i dotyka za ramie odwracam się a za mnom wampir coś w mojim wieku zaprzyjaznilismy się a on mie zabrał w dziwne miejsce nad morzem albo jeziorem i powiedział ze się staniemy jednosciom pocałował mnie a potem ugryzł i ja tez w wampira się zamnieniłam.byliśmy juz razem na zawsze. Ale dziwny sen kto wie co to może znaczyć nieh pisze.