Miesięczne archiwum: Kwiecień 2013

Czary

Śniło mi się, że moja rodzina była czarodziejami. Pewnego razu pająki (sennik pająki) chciały nas zabić, lecz ja je zabiłam. Potem znaleźliśmy się w sklepie magicznym. Moja siostra kupila sztuczne pająki. A w domu je ożywiła. Znów chciały nas zabić. Co może oznaczać ten sen

Sen o Aniele i Matce Boskiej

Byłam u babci w domu na  wsi . Byłam tam tylko ja sama , było ciemno nagle zobaczyłam światło w innym pokoju więc poszłam tam zobaczyć. Otworzyłam drzwi (sennik drzwi) (sennik drzwi)  i powitał mnie anioł całując w rękę, dał mi róże 🙂 ,  prosił mnie żebym się modliła na różańcu donde se puede comprar viagra. Poszłam do innego pokoju i Matka Boska kazała mi się modlić i pokazała mi straszne  miejsce do jakiego mogę trafić jak nie będę się modliła .  Póżniej zobaczyłam Matkę Boską która słuchała radia w moim pokoju ,powiedziałam jej że jest taka ładna że jej aż zazdroszczę ;D .dała  różaniec i kazała się modlić  i mówiła że podobam się pewnemu chłopakowi 😉

Lot samolotem

Śniło mi się dziś, że leciałam samolotem z mama (sennik mama) i młodszą siostra i samolot był tak jakby przedzielony na klasy ja bylam w pierwszej klasie i mama z siotra w drugiej wiec siedzilysmy oddzielnie . lecial z nami Papiez Jan Paweł 2 widzialam go calego ale nie zwrocilam uwagi na jego twarz (sennik twarz) wiec nie widzialam jego twarzy. Po chwili zaczelo rzucac calym samolotem wylecialy z gory te maski z tlenem obok mnie stal mlody stewardess i zapytalam go czy widzi gdzies moja mama i siostre a jak tak to niech siotre mi przyniesie i jak juz ja przynosl dzielilam sie tlenem z nia poczym wstalam poszlam do papieza i poprosilam go aby nas poblogoslawil mnie i siostre polozyl reke na mojej glowie i niewiem co powiedzial ,mowil ale zadego glosu nie slyszalam i od razu samolot zacza spokojnie leciec i papież byl przymnie az do wyjścia z samolotu … co moze oznaczac ten sen pierwszy raz w życiu przysnil mi sie papież?

Wiosenny dzień

Był to ciepły wiosenny dzień (sennik dzień), wracałem ze sklepu a w reklamówce foliowej niosłem mleko i płatki śniadaniowe. Szedłem przez swoje osiedle mijając bagno, kościół (sennik kościół) i koło ogromnego wzniesienia (górka, pełna zieleni, jeden z najwyżej położonych punktów w mieście). Przechodząc przez podnóże góry, mój wzrok zatrzymał się na pewnej osobie. Osoba ta zajęta była wspinaczką po ścianach starych budynków w okolicy wzniesienia, jednakże w rzeczywistości one nie istnieją.  Nie mógł on wspiąć się wyżej niż 3-4 metry w górę, ciągle spadał mniej więcej w tym samym miejscu i zaczynał wspinaczkę od nowa.   Podszedłem bliżej i okazał się to być pewien piosenkarz z zespołu za którym nie przepadam, jednak spotkanie kogoś sławnego na własnym osiedlu nie mogło być tylko sekundową chwilą, więc postanowiłem rozpocząć rozmowę. Przywitałem się po polsku i spytałem o drogę do centrum, ponieważ nie chciałem się narzucać ani wyjść na fana. Osoba ta nie mówiła po polsku, ale była bardzo pogodna i w moim wieku (20 lat). Rozmawiając po angielsku, wywnioskowałem że jest to dowcipna osoba, która lubi wyzwania i szaleństwa. Po paru minutach jednak powiedział, że musi wracać do treningów wspinaczki i odszedłem. Idąc wysokimi schodami w dól mijałem jakichś turystów, ubranych w większości na biało. Na dole schodów, niedaleko mostu, zauważyłem kolejnego piosenkarza, z tego samego zespołu, który też wspinał się na stare budynki z czerwonej cegły w rzeczywistości nie istniejące. Był to piosenkarz z tego samego zespołu, również w moim wieku i z nim również rozpocząłem rozmowę. On jednak mówił po polsku i opowiadał o tym, że zna polski bo ma dziadka z Polski, a bardziej szczegółowo mówiąc z Gdyni. Zaprosił mnie na imprezę w lesie, takie ognisko z pieczeniem kiełbasek i dużą ilością alkoholu. W domu przygotowałem się do ogniskowej popijawy. Gdy wychodziłem było już ciemno, na ognisko dotarłem pieszo w 30 minut bez żadnego problemu. Było mnóstwo ludzi, skakaliśmy przy ognisku piliśmy i ogólnie panowała świetna atmosfera. Nagle zapadła nienaturalna ciemność, gdyby nie ognisko nie byłoby zupełnie nic widać, ludzie świecąc telefonami pod nogi zaczęli uciekać, a coś nas goniło.Ludzkie postacie, które wyszły z bagna, bardzo sprawne fizycznie, zaczęły gonić nas tam zebranych. Parę osób wśród zebranych imprezowiczów też okazao się tymi istotami i goniło nas. Błądziłem w lesie

Dzisiejsze dwa sny

Witam wszystkich. Jako, że jestem tu nowa wybaczcie mi moje błędy. Jak każdy sny miewam różne, raz dziwne nie dające się wytłumaczyć w żaden sposób i człowiek myśli o nich cały dzień (sennik dzień) a raz zwyczajne, po których budzi się człowiek i funkcjonuje jak zwykle. Moje dzisiejsze sny należą do tej pierwszej kategorii. Pierwszy z nich :

KOSTNICA W DOMU:

Jestem  u siebie w domu ale dom jest większy i ponury gdzie w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Stoję na schodach myśląc gdzie iść zeszłam na dół tak jakby do piwnicy ale to było wielkie pomieszczenie gdzie jedna ściana była metalowa a na środku stały zimne, szare lśniące od czystości stoły. Kostnica. Nie wzbudziła we mnie strachu ale wolałam stamtąd pójść. Skoro to była piwnica wyszłam na parter. Tam siedziała moja mama (sennik mama) w kuchni. Rozmawiałyśmy o byle czym nie poruszyłam tematu kostnicy aż do momentu kiedy wyszłam na piętro. Było już ciemno. Na stole zaraz przy schodach leżał trup (sennik trup). Jakoś sama od siebie zabrałam się za jego, ubiór, makijaż i ogólnie całą tą oprawę. Gdy skończyłam zaczęłam się bać, że ten trup zostanie tak na tym stole a obok była moja sypialnia. Przyszła mama i powiedziała , że jak chłopaki przyjadą to go wezmą na dół. Chłopaki to mój tata i narzeczony. Sen kończy mi się tak, że jest godzina 23:00 oni wrócili z pracy i tata bierze tego trupa i zjeżdża nim windą na dół, której wcześniej w śnie nie widziałam.

LAS I SZKOŁA:

Sen zaczyna mi się tak, że siedzę sobie sama w lesie za chwilę dołączają moi znajomi. Siedzimy, gadamy pijemy piwko i na ognichu smażymy kiełbaski. Dobrze się bawimy aż do świtu. Gdy zaczyna się robić jasno stwierdzamy, że pasowało by się zbierać. Więc idziemy spacerkiem i nagle jestem w moim starym liceum gdzie jest masa ludzi. Pytam się ludzi gdzie mamy zajęcia i dalej chodzę sobie po szkole. Spotykam mojego narzeczonego siedzącego na korytarzu z ludźmi ze swojej „klasy” pogadałam z nim chwilę i odeszłam. Dosiadła się do niego jakaś dziewucha całując go w policzek i głaskając po ręce. Widziałam to wychodząc po schodach. Wróciłam się jej strzeliłam z liścia a mojego wzięłam na bok i na rozmowę. Wiem, że krzyczałam na niego ale co mówiłam i co on mówił nie mam pojęcia. Później szukałam swojej „klasy” i wtedy się obudziłam.