Miesięczne archiwum: Grudzień 2010

Wcielenie zła

Stoję w łazience. Jest duża, jasna; biało-zielone kafelki, srebrne krany. Niczym toaleta w hipermarkecie- ściana luster, białe umywalki. Dookoła nie ma nikogo. Tylko ja i moja przyjaciółka.  Dookoła cisza. Nagle ona mówi:
-wezwijmy krwawą mery!- nie bardzo chciałam to robić. On zaczęła…po chwili ze strachem przyłączam się do niej. Nie patrzę w lustro. Boję się. Powtarzamy jej imię dwunasty raz…jeszcze jedno i…wypowiadamy po raz trzynasty. Chwytam przyjaciółkę za rękę i wybiegam z łazienki. Nie chcę widzieć co się stanie.
Nagle jesteśmy w moim mieszkaniu. Stoimy przy łazience. Jakby to była ta w markecie…jestem oszołomiona, ale cieszę się, że już jestem w domu…
Jest noc. mama (sennik Mama) już śpi. Słyszę tylko włączony telewizor. Ojca jeszcze nie ma. Za chwile powinien wrócić. Kładziemy się spać. Przyjaciółka zostaje u mnie na noc. Śpię jak zawsze od okna, w ciemniejszym kącie. Lubię mrok. Zasypiamy. Przebudziłam się. Usłyszałam zamykające się drzwi (sennik drzwi). To tata wrócił. Wszedł do pokoju i położył się spać. Leżałam plecami do koleżanki. Nie mogłam zasnąć z powrotem. Odwracam się do niej. Nagle serce zaczyna mi bić z nieopisaną prędkością, dech mi zapiera, paraliżuje strach. Widzę jak moja przyjaciółka lewituje nad łóżkiem i wydaje z siebie dziwny charczący dźwięk. Niczym jakiś potwór, bestia piekielna. Zamieram. Nie potrafię się ruszyć. Nagle dostrzegam coś w jej głowie. Wygląda jakby przebita była wielkim nożem.  Chciałam krzyczeć, ale głos utknął mi w krtani. Nie wiedziałąm co zrobić. Wtedy obruciła głowę. Spojrzała na mnie oczami pełnymi zła, czerwone ślepia niczym u diabła. Sparaliżowało mnie. Chciałąm jeszcze głośniej krzyknąć…z tym samym skutkiem. Wydawałąm z siebie tylko cichy pisk. Usłysząłam, jak ktoś wstaje. To był tata. Szedł w stronę mojego pokoju. Nagle ona opadła na łóżko ciężko dysząc. Nagle zobaczyłam, ze przy jej głowie znajdują się jakieś przedmioty kuchenne, przyczepione do niej niczym na magnes. Wciąż próbując krzyczeć zaczęłam zdejmować je z jej głowy. Ojciec był już przy moim pokoju. Gdy miał wchodzić obudziłam się…
Najgorsze jest to, że opowiadając tą historię rodzicom, ojciec powiedział mi, że faktycznie wchodził do domu o tej porze, że kładł się spać i że słyszał dziwne dźwięki dobywające się z mojego pokoju, dlatego wstał zobaczyć co się dzieje…ale kiedy wszedł uspokoiłam się…
Nie mogłam zasnąć przez następne 3 dni…bałam się nawet wejść do domu, nie mówiąc o moim pokoju…jak tylko zbliżałam się wracając z uczelni do mieszkania, ogarniał mnie niepokój…
Nikomu nie życzę czegoś takiego 🙁

Stoję w łazience. Jest duża, jasna; biało-zielone kafelki, srebrne krany. Niczym toaleta w hipermarkecie- ściana luster, białe umywalki. Dookoła nie ma nikogo. Tylko ja i moja przyjaciółka.  Dookoła cisza. Nagle ona mówi:-wezwijmy krwawą mery!- nie bardzo chciałam to robić. On zaczęła…po chwili ze strachem przyłączam się do niej. Nie patrzę w lustro. Boję się. Powtarzamy jej imię dwunasty raz…jeszcze jedno i…wypowiadamy po raz trzynasty. Chwytam przyjaciółkę za rękę i wybiegam z łazienki. Nie chcę widzieć co się stanie.Nagle jesteśmy w moim mieszkaniu. Stoimy przy łazience. Jakby to była ta w markecie…jestem oszołomiona, ale cieszę się, że już jestem w domu…Jest noc. Mama już śpi. Słyszę tylko włączony telewizor. Ojca jeszcze nie ma. Za chwile powinien wrócić. Kładziemy sięspać. Przyjaciółka zostaje u mnie na noc. Śpię jak zawsze od okna, w ciemniejszym kącie. Lubię mrok. Zasypiamy. Przebudziłam się. Usłyszałam zamykające się drzwi. To tata wrócił. Wszedł do pokoju i położył się spać. Leżałam plecami do koleżanki. Nie mogłam zasnąć z powrotem. Odwracam się do niej. Nagle serce zaczyna mi bić z nieopisaną prędkością, dech mi zapiera, paraliżuje strach. Widzę jak moja przyjaciółka lewituje nad łóżkiem i wydaje z siebie dziwny charczący dźwięk. Niczym jakiś potwór, bestia piekielna. Zamieram. Nie potrafię się ruszyć. Nagle dostrzegam coś w jej głowie. Wygląda jakby przebita była wielkim nożem.  Chciałam krzyczeć, ale głos utknął mi w krtani. Nie wiedziałąm co zrobić. Wtedy obruciła głowę. Spojrzała na mnie oczami pełnymi zła, czerwone ślepia niczym u diabła. Sparaliżowało mnie. Chciałąm jeszcze głośniej krzyknąć…z tym samym skutkiem. Wydawałąm z siebie tylko cichy pisk. Usłysząłam, jak ktoś wstaje. To był tata. Szedł w stronę mojego pokoju. Nagle ona opadła na łóżko ciężko dysząc. Nagle zobaczyłam, ze przy jej głowie znajdują się jakieś przedmioty kuchenne, przyczepione do niej niczym na magnes. Wciąż próbując krzyczeć zaczęłam zdejmować je z jej głowy. Ojciec był już przy moim pokoju. Gdy miał wchodzić obudziłam się…Najgorsze jest to, że opowiadając tą historię rodzicom, ojciec powiedział mi, że faktycznie wchodził do domu o tej porze, że kładł się spać i że słyszał dziwne dźwięki dobywające się z mojego pokoju, dlatego wstał zobaczyć co się dzieje…ale kiedy wszedł uspokoiłam się…Nie mogłam zasnąć przez następne 3 dni…bałam się nawet wejść do domu, nie mówiąc o moim pokoju…jak tylko zbliżałam się wracając z uczelni do mieszkania, ogarniał mnie niepokój…Nikomu nie życzę czegoś takiego 🙁

Czarownica

Zaczęłam się powoli rozglądać wokół siebie. Byłam w klatce. Wstałam, ale zachwiałam się i znów upadłam. Miałam rozczochrane włosy. Brudną, długą suknię. Jechałam przez jakieś miasteczko. Ludzie, których mijałam zaczęło wykrzykiwać we moim kierunku różne obelgi i rzucać tym, co akurat mieli po ręką.

Płożyłam się płasko na podłodze by uniknąć kamieni rzucanych w mnie przez rozjuszony tłum.

Minęliśmy miasteczko.

Ostrożnie wstałam i przytrzymując się krat poszłam na przód mojej klatki.

Zerknęłam na stangreta.

Znałam go.

– Gdzie mnie wieziesz?- Spytałam się łamiącym głosem. Chłopak odwrócił się w moją stronę. Miał duże niemalże szmaragdowe oczy. Widziałam w nich mieszankę strachu, współczucia i sympatii.

– Chciałbym Ci pomóc…. ( Jestem pewna, że powiedział do mnie po imieniu, ale nie pamiętam go!) Ale nie, powienienem z Tobą rozmawiać. Jesteś wyklęta.

– Jak to…- naglę obraz (sennik obraz) zaczęły pojawiać się w moje głowię.

Widziałam szaleńczą ucieczkę przez las. Widziałam pochylonego nade mną mężczyznę ze złowrogim uśmiechem.

Usiadłam ciężko. Zaczęłam łkać. Byłam wyklęta. Zostałam oskarżona o czary!

– Nie płacz. – Usłyszałam cichy głos chłopaka.- Wiem, że jesteś niewinna.

– Pomóż mi…

– Nie mogę. Naprawdę nie mogę.

Nawet nie zauważyłam jak wjechaliśmy do lasu.

Już wiedziałam jak zginę.

Było zimno.

Zatrzymaliśmy się.

Chłopak otworzył klatkę i przypiął do moich nadgarstków łańcuch. Srebrny łańcuch.

Delikatnie pociągnął. Wstałam i zeszłam na miękkie podszycie leśne. Byłam boso. Moje stopy pokrywały strupy. Nie czułam bólu. Nic nie czułam.

Byliśmy nad jakimś jeziorem.

Zobaczyłam kilku mężczyzn. Księdza i dwóch ubranych na czarno.

Nagle przed oczami stanął mi obraz płaczącego dziecka.

Mojego dziecka.

Zaczęłam się szarpać. I krzyczeć. Dwóch mężczyzn podbiegło do mnie. Zaczęli mnie okładać kawałkiem drewna.

Nie mogłam mówić. Nie mogłam oddychać. Przestali mnie bić. Otworzyłam oczy. Chłopak stał i płakał.

Podnieśli mnie. Nie miałam siły iść. Pewnie miałam połamane nogi.

Myślałam tylko o moim maleńkim dziecku.

Poczułam, że przyczepiają mi coś ciężkiego do kostek.

Znów mnie unieśli. Wrzucili do łodzi.

Płynęliśmy.

Człowiek, który wiosłował drżał na całym ciele.

Bał się mnie.

Wszystko naglę zniknęło. Jezioro, płaczący najemna chłopak, przerażony wieśniak.

Stałam przywiązana do pala.

Tłum krzyczał.

Kat podpalił gałęzie, które były porozkładane wokół mnie.

Milczałam.

Spojrzałam przed siebie.

Mój wzrok napotkał wzrok chłopaka. Trzymał na rękach małe zawiniątko.

– Córeczko!

Jakby ktoś miał pomysł jak mam ten sen rozumieć bardzo prosze o kontakt.

Moe gg: 6022668

Zimna woda

Spoglądam na swoje ręce. Są oplątane sznurem. Mam poździerana skóre na nadgarstkach. Podnoszę ręcę ku swojej twarzy delikatnie dotykam czuję że mam podpuchnięte oko i przeciętą szyję.

Dociera do  mnie co się wokół  mnie dzije.

Obok  mnie ledwo co idzie jakis chłopak. Znam go. Ale nie potrafie dobie przypomnieć jego imienia.

Chce się do zapytać co się dzieje ale nie mogę. Z moich ust wydobywa się jedynie przeciągły jęk.

Mój ojciec i jakiś mężczyzna stwoją przed  nami i coś do nas mówią… Słyszę tylko strzępki rozmów.

– ona nie zasługuje na nic innego !……. skoro tak to po co ja brałeś??!!

Nadal nie wiele rozumiem. Chłopak obok  mnie zaczyna łkać.

Spoglądam na niego.

I wreście udaje mi się odezwać.

– Co się dzie… – nie zdążyłam dokończyc zdania gdy poczułam że ktoś uderzył  mnie w twarz (sennik twarz). Upadam. Ciężko oddycham.

Patrze na człowieka tóry przed chwilą  mnie uderzył a jeszcze poprzedniego dnia rozmawiłam z nim o moje przyszłości.

Wstaję o własnych siłach. Ktos ciągnie za sznur przy moich rekach.

Nagle zaczynam myśleć.

Zaczynam krzyczeć.

Znów obrywam. Chłopak staję w mojej obronie. Chwilę później leży obok  mnie dławiąc się własną krwią.

– Tato…dlaczego?- udaję mi się wydusić…

– Milcz plugawa suko!

Spotykam jego wzrok. Nie to nie jest on. Mój ojciec ma zielone oczy. Oczy tego….człowieka są czerwone.

Boję się. Cholernie się boję.

– Trzeba ich utopic w rzecę. Teraz woda jest lodowata. To ich zabiję.

Kiedy to usłyszałam zaczęłam się szlaeczo miotać, płkać, krzyczęc na przemian. Nie czułam już kopniaków które otrzymywałam raz za razem.

Nie wiem czemu. Ale wtedy cholernie bałam się tej wody…

Zaczełam błagać. Chłopak patrzył się na  mnie oszalałaym ze starchu wzrokiem.

Mój ojciec podniósł  mnie i postawił do pionu. Za poplątane włosy odchylił mu głowę do tyłu.

Miał w ręku cieniutki drucik.

Zaczął mi robic sznuty na szyi. Płakałam… Zerknęłam na chłopaka. Drugi mężczyzna robił mu to samo.

Zadzwonił budzik.

Obudziłam się zlana Łazami.

ON.

Cholerna cisza.

ON obok mnie. Delikatnie obejmuję moja twarz (sennik twarz) i patrzy się na mnie swoimi niesamowitymi oczami. Są smutne.

Nie wiem, co powiedzieć.

Znacie to uczucie, kiedy wiecie, że kogoś znacie, ale za nic nie możecie sobie przypomnieć skąd?

Tak się wtedy właśnie czułam.

-, Kim jesteś?

– Przecież wiesz.- Odpowiedział i delikatnie pogładził mnie po policzku. Wstał.

-, Dokąd idziesz?

– Będę tam na Ciebie czekał.

– Gdzie? Proszę powiedz mi…- Mówiłam do pustki. Jego już nie było.

Usiadłam po turecku. Byłam w swoim pokoju. Siedziałam w koncie miedzy biurkiem a łóżkiem. Tu byłam bezpieczna,

Wyciągnęłam ręce przed siebie. Poczułam delikatne mrowienie. Wokół mnie unosiły się miliony maleńkich….Właśnie, co to było?

Patrzyłam na nie jak w hipnozie.

-, Kim ON jest?- Powiedziałam sama do siebie.

Rozejrzałam się wokół siebie.

Nikogo nie widziałam.

Wstałam,. Zobaczyłam drzwi (sennik drzwi). Nacisnęłam klamkę.

Stałam w szkole. Obok mnie rozmawiały moje przyjaciółki. Jak zwykle tematami numer jeden było dwóch chłopaków. Obserwowałam ludzi, którzy kłębili się na holu. Znane twarze.

Ale, zaraz. Coś jest nie tak.

Jeden chłopak mi nie pasował.

To był ON.

Rozmawiał z moją tegoroczna wielką miłością.

Chciałam powiedzieć dziewczyną, że on tu jest. Ale nie mogłam. W gardle miałam wielką gulę.

Wyglądali tak jakby znali się od zawsze. Poczułam że ktoś siada obok  mnie. To był D. Kolega z klasy.

Nic nie mówi.

Nagle bardzo ostrożnie bierze w swoje ręce mój podbródek.

Nie reaguję. Nadal patrzę się w NIEGO.

– Powiedz mi, dlaczego.- Słyszę głos D.

-, Co dlaczego?- Odpowiadam nawet na niego nie patrząc.

-, Dlaczego jestem dla Ciebie nikim?- w końcu na niego spoglądam

-, O czym ty klepiesz?

Budzę się.

Myślę że zauważyliście że ów chłopak powtarza się w każdym moim śnie…

Walory estetyczne nadruków na koszulkach

Osoby, które zapytamy o funkcje, jakie mają do spełnienia nadruki na koszulkach z pewnością zaczną od wskazania na ich wyjątkowo ważną rolę odgrywaną w kampaniach reklamowych. Mylą się jednak ci z nas, którzy sądzą, że jest to jedyne zadanie, jakie mają do spełnienia tego rodzaju rozwiązania, w ich kontekście coraz częściej wspomina się bowiem również o funkcji estetycznej. Choć rzadko zdajemy sobie z tego sprawę nadruk na koszulkach może nie tylko promować firmowe logo, ale również wyznaczać nowe trendy, czy bowiem nie było tak w wypadku najbardziej znanych firm odzieżowych? Bardzo często kupując polecane przez nie rozwiązania płaci się właśnie za logo, to ono bowiem sugeruje, że mamy do czynienia z odzieżą najwyższej klasy. Trudno oczywiście zakładać, że nadruk na koszulce lub butach wykonany w celach promocyjnych przyniesie nam taką samą popularność, nie oznacza to jednak, że jego walory estetyczne muszą być przez nas ignorowane. Atrakcyjność wizualna wydruku sprawi, że koszulki z jego wykorzystaniem staną się obiektem godnym pożądania, to zaś przyczyni się zarówno do wzrostu popularności firmy odpowiedzialnej za ich produkcję, jak i tego przedsiębiorstwa, którego logo na nich widnieje.