Miesięczne archiwum: Grudzień 2009

Jawa czy sen?

Lubię oglądać horrory i myślałam że ten sen

jest wywołany właśnie tym moim małym

upodobaniem moim ale.. nie mam bladego pojęcie..

W mojej głowie odtworzył się jakby film tzn..

” będąc u siebie w pokoju zobaczyłam na ścianie  szarą postać o karykaturalnych kształtach, ale nie przestraszyłam się jej… ze ściany zaczęła spływać krew stałam jak osłupiała..postać ta otworzyła oczy.. i nagle zniknęła. Poczułam ulgę i chciałam jak najszybciej z tamtą uciec ale w moim pokoju nagle nie było drzwi (sennik drzwi) ani okien. Ktoś popukał mnie po plecach az mi ciarki przeszły i zrobiło mi się cholernie zimno..bez zastanowienia odwróciłam się..i zobaczyłam mała dziewczynkę która płacze krwią  chciałam jej dotknąć ale ona mi zabroniła, jednak nagle złapała mnie za rękę i zaczęłyśmy wirować wirować.. trafiłam do jakiś ogrodów i ona zniknęła ale ja  zamieniłam się w jej postać sprzed jej śmierci.. zaczęłam przeżywać wszystko to co jej się przydarzyło,a moim zadaniem było zapamiętać kto ją zabiła i  i zostawić dowody zbrodni wskazujące na morderce sadystę i znęcającego się nad dzieckiem… Ona  przy mnie była kierowała mnie bym niczego  nie przeoczyła, byłam jakby w transie ale też czasem odzyskiwałam swoja świadomość..przerażające było wszystko co mnie otacza.. a czasem wszystko pokazywało mi się jeszcze raz od początku i jeszcze ten ból.. ale jednak wszystko dobrze się skończyło pomogłam tej duszyce odejść w spokoju..byłam jej powiernikiem pomiędzy światem żywych a zmarłych.. dziwny ten sen ponieważ jak jeden z bardzo niewielu było od początku do końca a jak się ubudziałam to nie wiedziałam gdzie jestem i czy to aby na pewno już jest moja rzeczywistość… jawaaaaaaaaaa

Przepraszam

Był dzień (sennik dzień).  Stałam na jakimś wzgórzu/ górce. Nagle przed sobą na dole zobaczyłam chłopaka.  Nie widziałam jego twarzy, ale miał ciemne, krótkie włosy, jasna koszulę na krótki rękaw i spodnie(prawdopodobnie jeansowe). Za mną stał też jakiś chłopak tak jakby brat-bliźniak. Nie widziałam go dobrze. Zaczęłam biec do tego chłopaka na dole. Rzuciłam mu się w ramiona- on mnie mocno przytulił i tak jakiś czas staliśmy. Potem podniosłam głowę, popatrzyłam na niego i znowu się przytuliłam. Po chwili on wziął mnie za rękę i gdzie chciał iść, ale ja stanęłam i powiedziałam:,,Przepraszam” a on:,,dobrze”(ale powiedział to nie tak, że ‚dobrze’ że go przepraszam tylko ‚dobrze’ w sensie że nic się nie stało, że wszystko OK). Jeszcze raz się przytuliłam do niego. i tu się obudziłam…

No i nie wiem co ten mój sen mógł znaczyć- proszę o pomoc…

Od tygodnia śnię o tym samym

Kiedy tylko idę spać, śni mi się ten sam wątek ale za każdym razem są te same zdarzenia ale w innych pomieszczeniach bądź w innej kolejności.

Śniło mi się że uciekam przed kimś, miałam na szyj coś jakby obrożę a do niej smycz, ale ta smycz była z bibuły potem zobaczyłam schody wchodziłam po nich na górę a potem były jeszcze jedne prowadzące na dół, spadłam z nich i nagle znalazłam się w mojej szkole i na końcu korytarzu zobaczyłam mojego kolegę Michała i Konrada. (Kiedyś jak chyba mu się podobałam to on mi się nie podobał. Potem miał dziewczynę i teraz z nią zerwał i zaczął mi się podobać). Podbiegłam do nich, ale pod drodze odczepiłam tą obrożę i gdy usiadłam koło Michała to powiedziałam mu że już jestem wolna… (nie wiem czemu to powiedziałam i nie wiem co to znaczy) potem jakoś znalazłam się obok Konrada i on mnie jakoś  przerzucił na drugą stronę i ja wtedy chciałam mu coś zrobić ale on mnie pocałował i uśmiechnął się a potem się obudziłam.

Nie mam pojęcia o co w nim chodzi jak tylko śnię o tym to tylko jak on mnie pocałuje i się uśmiechnie to od razu się budzę…

Sen z 19 grudnia

…jechałam autobusem.…przez ośrodek wczasowy?, słonecznie, dzień (sennik dzień), ciepło, bezpiecznie. W autobusie było trochę ludzi, ja jednak ich nie znałam…. .
To wszystko nieważne, ważne jest to, że jakiś człowiek /znam tę postać z innego snu/, przydusił mnie leżącą na brzuchu, mocno do poduszki, ale tak, że się trochę nawet dusiłam…. .
Nad nami stał mój wykładowca /dr od Ekonomii Menedżerskiej, bardzo Go szanuję/ i tak przyglądając się z uśmiechem, mówił: „no, rośniemy, rośniemy, rośniemy,….., może już wystarczy, bo widzę, że…..” i ten człowiek mnie puścił i dopiero wtedy mogłam nabrać oddechu pełną piersią!