Miesięczne archiwum: Październik 2008

Straszny dom

Nigdy nie zapomnę mojego snu, który przyśnił mi się dawno temu. Byłam wtedy w zupełnie innym miejscu.

Śniło mi się, że soję na środku jakiegoś dużego placu. Wraz ze mną na środku jest ognisko, na którym stoi duży sagan, w którym się coś gotuje a obok tego stoi z dużą chochlą paskudny org i patrzy na mnie złowrogo. Widać, że gotuje w tym jakieś paskudztwa. Zauważam, że wokół mnie w odległości około 30 metrów chodzi masa ludzi, patrzą na mnie i jakby na coś wyczekiwali. W pewnym momencie chwyciłam tą chochlę i trzasnęłam z całej siły tą paskudną poczwarę.

Potem stoję przed dużym, ponurym domem. Jest on z czerwonej cegły a z okien zieje czarny strach. Obok mnie są jacyś ludzie – moi przyjaciele. Jest ich trójka. Ktoś z nich powiedział, że nie muszę się chować nigdzie, bo „oni” i tak widzą przez ściany. Boję się „ich” ale wchodzimy. Dom ma olbrzymie drzwi (sennik drzwi), po nich jest duży hol. Czuję na siebie lepką, zatęchłą wilgoć. Ktoś z moich przyjaciół idzie pierwszy, ja parę metrów za nim. Nagle ogarnia mnie lęk i próbuję się schować za wyłamek muru, gdyż z naprzeciwka wyszedł jeden z „nich” a pozostali z moich kompanów prą do przodu, wtedy ktoś krzyczy do mnie, że mam się nie chować, gdyż „oni” i tak mnie widzą. A co najgorsze to właśnie o mnie „im” chodziło, to właśnie ja miałam „ich” załatwić i to tylko tych parę ludzi, których nigdy wcześniej nie znałam, pomaga mi w tej dziwnej misji. Wyskoczyłam zza muru. Przede mną ukazało się olbrzymie akwarium. W akwarium tym była obrzydliwie cuchnąca, mętna woda. Naparłam z całej siły i po chwili to akwarium pękło, wylewając na nas całą swoją zawartość, a siła i ogrom wody wypchnął nas z tego domu na zewnątrz. Leżeliśmy wszyscy mokrzy, ociekający jakąś paskudną cieczą, patrzeliśmy na dom-widmo. Ale byliśmy zadowoleni, bo udało nam się.

Potem idę drogą w mojej miejscowości. Jest lato, upał, środek słonecznego dnia, a ja idę na spotkanie z kimś, kto jest mi jakby drugą połówką, z kimś, z kim rozumiem się znakomicie. Po drodze odnajduję na ziemi monety (sennik monety), które zbieram. Wychodzę na rampę kolejową, skąd roztacza się widok na moją miejscowość. Jestem bardzo szczęśliwa i radosna. Odczuwam obecność Kogoś, kogo znam bardzo dobrze. Ale nie potrafię rozpoznać jego twarzy… Widzę tylko, że ten ktoś ma czarną, skórzaną kurtkę. Stoję na skraju rampy, ten Ktoś przytula mnie i nagle odpływa ode mnie w przestrzeń, ja się na to godzę, jestem bardzo szczęśliwa, bo wiem, bo mi powiedział, że spotkamy się za dwa lata.

Film grozy? – nie, to tylko sen!

Ponad 2 tygodnie temu pochowałam siostrę cioteczną, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Od tamtej pory miewam koszmary. O to jeden z nich:

Siedzę w pokoju z tatą i oglądam horror, bohaterowie filmu stoją przy drodze i się sprzeczają, dookoła jest las. W pewnym momencie jedna z bohaterek wsiada do samochodu i próbuję przejechać kobietę stojąca przy drodze…nagle zmieniam otoczenie..jestem w domku, gdzieś na odludziu..mam świadomość, że jestem tą osobą, która w filmie próbowała zabić kobietę, ta kobieta (sennik kobieta) też tutaj jest. Nie jestem pewna czy ona wie, co chciałam jej zrobić. Wychodzę z domu, żeby zejść jej z oczy, ukrywam się przed nią. Jednak ona wychodzi razem ze mną. Staram się być miła, lecz już wiem, że ta kobieta ma wielki żal do mnie, próbuję jakoś się tłumaczyć. Wsiadam do samochodu, chcę uciec z tego miejsca i od tej kobiety. Odpalam silnik, w tym czasie kobieta wyciągnęła nóż (sennik nóż), odwróciłam się w jej stronę, a ona poderżnęła mi gardło. Obudziłam się z przerażeniem, było przed 4.

Po jakimś czasie znowu zasnęłam. Tym razem byłam w jakimś pensjonacie, w każdym razie myślałam, że to jest pensjonat, w rzeczywistości był to szpital. Najpierw przebywałam w w sali, która przypominała klasę. Razem ze mną byli tam jacyś obcy ludzie. Skierowałam się do drugiego pomieszczenia. W pokoju tym było pełno chorych, na twarzy mieli krwawiące wrzody. Szybko uciekłam z tego pokoju, szłam przez korytarz, w którym natrafiłam na kobietę bez oczu, przestraszyłam się, uciekałam, lecz ona ciągle była tuż tuż..nagle chwyciła mnie, skierowała swoją twarz (sennik twarz) do mojej, przez moment na jej twarzy pojawiły się oczy, bałam się strasznie..powiedziała „gratuluję córki” i mnie zostawiła. Reszty snu nie pamiętam.

sen Wam opowiem…

wiesz...sen Wam opowiem jaki mnie dziś w nocy tulił
sen doskonały, i świat mój kulił...
śnił mi się posąg...świat mego życia........
śnił mi się anioł(angel) nie do zdobycia..........
śnił mi owoc chłopczyk malutki
śnił mi się świat nasz i nasze jagódki
morze marzeń na zdobytych plażach
morze usmiechów...na ich małych twarzach
wszystko jak błękit trwało w kolorze
wszystko tak wielkie jak wielkie jest morze...
i choć ocean nie był zdobyty.........
to cel nasz jeden w sercach ukryty...........
i dwa skarby jak perły sie smiały
bo juz na nowe zycie czekały.........
szło ono cicho drogą miłości
szło ono drogą naszej mądrości
rosło pomału bo dobrze mu było
śnił mi się świat że pięcioro nas było....
świat piekny, cichy, a jednak tak głośny
od zabaw, od uśmiechów...i taki radosny
gdzieś tam na boku, my pod leszczyną.......
patrzysz jakbym  była tą..twoją jedyną,
i nic nie mówisz a czule całujesz...
swa obecnoscia mnie ciagle czarujesz
daje ci siebie od głębi do dna
daje ci serce choc jedno je mam
pragne bys ujrzal swiatlo  i gwiazdy
pragne bys  widzial to, czego nie widzi kazdy
abym mogla ci mowic co rano ,,kochanie''
abys mogl na mnie spojrzec gdy dzien wstanie...
abys ujrzal rodzine i mnie..
abys kiedys powiedzial ..KOCHAM CIE...

sen minął szybko jak szybko mija minuta
a w sercu moim zagrała ta nuta.........
czy tak być mogło? kiedyś? na wieki?
czy tak być może, gdy znów zamknę powieki?
sen o miłości snem pozostanie
sen o upojności to wody lanie?
jakze bym chciala to przeyzyc z powrotem...
lecz snu nie ułożę, nie teraz, nie potem
i życia nowego go pozbawiono
i życia nowego już nie wyśniono
łzy dziś otarłam z tęsknoty za rajem
za seksem, za rodziną, usmiechem- gromatki gajem
i moze muzą nigdy nie bylam
to o czym marze sobie wyśniłam
z każdym aniołkiem się wówczas bawiłam
bo dzieci (sennik dzieci) staja sie swiatem całym
światem ogromnym, światem małym
świat my tworzymy ludzie miłości...
ludzie w których dobro na zawsze gości
wiara dodaje nam siły
by nasze dzieci wielkimi były
będą nas naśladować z każdym momentem
dla nas jednak zawsze pozostana najcenniejszym prezentem
największą prawdę jaka w sobie mamy
największego seksapilu już sobie nie damy...
i choćbym chciała wykrzyczeć do Ciebie
ze nienawidzę za wszystko siebie...
za to że jestem o krok za daleko..i patrze z daleka...
za to że życie przez palce ucieka
i może inaczej bólu bym nie znała
to jednak powiedzieć bym się zawahała
.....
że kocham wszystko z czego się składasz....
i może czarne tło tym słowom nadasz
to jesteś snem mym dzisiejszym...
wiec spójrz w okno, stan się pewniejszy
to wszystko bajka pomiń te słowa
bo tylko w bajkach jest król i królowa!!!..i snach!

Kosmiczna operacja szczurów

Śniło mi się to wiele lat temu, miałam około 13 lat. Akcja rozgrywała się w mojej miejscowości w opuszczonej od lat chacie. Przyśniło mi się, że porwały mnie z domu jakieś istoty, były wysokie smukłe, nie wiele pamiętam, czym mnie przetransportowali do tej chaty. Był to sen, w którym mogłam się obserwować z punktu tych postaci, które mnie porwały. Było to ciekawe uczucie. Widziałam siebie na jakimś stole operacyjnym, oni coś mi robili (operowali mnie), potem przeszłam do punktu widzenia mojego (-porwanej) i przebudzona na stole operacyjnym zobaczyłam ich twarze w chirurgicznych maskach, były to postacie szczurów, owłosione, z długą mordką, ubrane w fartuchy operacyjne, z światełkiem zamontowanym na głowie… potem sen się urwał…

Jawa czy sen

Wstęp.  jakiś czas temu zmarł mój przyjaciel.   bardzo to przeżyła,  w jego odejściu było coś dziwnego, niepokojącego,  przecież  3 godziny wcześniej byłam z nim. kochaliśmy się.

a oto sen:
...” jestem w  pomieszczeniu znam je ale jest zarazem obce. piękne a zarazem urządzone bardzo surowe. ale to mi nie przeszkadza pracować a jednocześnie odpoczywać. popijam kawę , rozmawiam przez telefon.  wyciągam coś z kartoników na biurko. po chwili już biorę prysznic i chce położyć się spać.  Jestem ubrana w ręcznik kąpielowy. i ktoś puka do drzwi (sennik drzwi). ja mam teraz obraz (sennik obraz) z dwóch pól. jakbym oglądała we śnie film z bocznej kamery.  na korytarzu stoi mój zmarły (sennik zmarły) w realu znajomy, puka do drzwi, ja we śnie staram się podejść do drzwi, otworzyć je ale coś mnie wiecznie zatrzymuje, wołam przez całe mieszkanie, poniszczenie ze już idę. ze zaraz otworze. pukanie nie ustaje. więc mam pewność ze On nadal stoi za drzwiami. wiem ze to mój ukochany, wiem ,ciesze się ze zaraz go przytulę ,. w Końcu podchodzę do drzwi, łapie za klamkę i otwieram je  , prawie w tej samej sekundzie kiedy  słyszę kolejne stukanie,  i, i na korytarzu , za drzwiami zastaje pustkę….” w tej samej chwili budzę się w realu, siadam na łózko, spoglądam na zegarek (sennik zegarek) i widzę godzinę .   jest 23. 37 .

Następnej nocy  powtarza mi się sen,  lecz zamiast pokoju , mojej kąpieli zakończonej …otwarciem drzwi  jest moje wyjść na piękny ogród,  jest noc głęboka cicha i ciepła noc.  Ja stoję na patio  ogromnego domu na szczycie którego jest zegar. Spoglądam na jego cyferblat i nie widzę godziny.   rozmawiam z przyjaciółmi, jest w śród nich mój zmarły przyjaciel. Pijemy wszyscy drinki, świetnie się bawimy i nagle  okazuje się panowie za dużo wypili i rozpoczynają sprzeczkę.  Próbuje się wtrącić i obrywam przez przypadek szturchańca. upadam  spoglądam na cyferblat zegara widzę znajoma godzinę 23,37. Budzę się,  ta sama godzina w realu jest na zegarku w moim pokoju.   nie bałam się wiedziałam że to mój przyjaciel chce przekazać mi informacje ze źle podano godzinę jego zgonu.  . przyjęłam to do wiadomości,. powiedziałam głośno, . następnej nocy już tego snu nie było.
za jakiś czas przyszedł znowu do mnie mój przyjaciel „jestem w górach w pięknym pokoju górskiej chaty,   leże naga w łóżku,  przykryta lekka zwiewną jedwabna pościelą.  on leży obok, pieści moje ciało (sennik ciało), cykady słychać za oknem świta,  jest parne powietrze a pościel jest przyjemnie chłodna, zaczynamy się kochać,  jestem pobudzona do granic wytrzymałości,  nagle czuje zapach kwiatów, lakę,  moje szczytowanie jest nad łąką pełna kwiatów.  jestem szczęśliwa do tego stopnia ze lewituje  ubrana w ramiona mojego kochanka.  tak doczekałam dzwonka  budzika który  odebrał mnie przyjemności obcowania z moim ukochanym.”

to moje sny które raz za razem pojawiały się  które tworzą całość,  od momentu gdy pzryjełam do wiadomosci ze , przyjaciel zmarł trzy godziny po tym jak roztaliśmy się,  gdy powiedziała głośni ze wiem o tym, mam juz tylko przyjemne sny  o tym jak kochamy sie.